Rozdział 03
- Słucham? Am nie. Przepraszam.. -Opuściłam głowę.
Trochę się go bałam. Cały czas miałam w głowie ten liścik z restauracji.. A do tego przecież nawet nie słyszałam jak wszedł ..
Trochę się go bałam. Cały czas miałam w głowie ten liścik z restauracji.. A do tego przecież nawet nie słyszałam jak wszedł ..
-Jak masz na imię?
Momentalnie spojrzałam na jego twarz. Wyglądał na skupionego, do tego płaszcz który miał na sobie dodawał mu formalności.
-Hm? - przechyliłam głowę na bok.
- Przecież słyszałaś, nie każ mi się powtarzać.-Uśmiechnął się lekko mimo, że wydawało mi się iż usłyszałam nutę irytacji w jego niskim głosie.
- Car-Caroline. Jak um jak tutaj wyszedłeś ?
Patrzył na mnie i chyba nie był pewien czy ja to powiedziałam na serio.
- Myślę, że tak jakby zrobił to ktokolwiek inny. Tak, zdecydowanie. Drzwi to całkiem niezła propozycja. Nie sądzisz? -Odpowiedział z sarkazmem w głosie.
-Am. -Zarumieniłam się.
Nie wiedziałam co odpowiedzieć. Zastanawiałam się czy to nie było pytanie retoryczne..
-Podać coś panu? -Palnęłam bez namysłu.
Nie wiedziałam co odpowiedzieć. Zastanawiałam się czy to nie było pytanie retoryczne..
-Podać coś panu? -Palnęłam bez namysłu.
- Macie tacos? -Tego się nie spodziewałam.
-To jest bar z kebabem. -Podniosłam brwi do góry.
Wydawał się być inteligentny.. A przynajmniej na takiego wyglądał.
Wydawał się być inteligentny.. A przynajmniej na takiego wyglądał.
- Tacos powinno być wszędzie, nawet w sklepie odzieżowym.- Powiedział to tak poważnie, że nie byłam pewna czy mogę się zaśmiać a owszem, śmieszyło mnie to... No nic
- Więc? -Oparłam się na blacie dłońmi.
-Nie dziękuję, nie jestem głodny.
Co? Nic nie rozumiałam.. To po co tutaj przyszedł ? No i przecież przed chwilą chciał te tacos. Nagle głód mu przeszedł? Skoro tak, to też tak chcę..
- Okeeej? Wiec co pana tutaj sprowadza?
- Ty. W końcu jesteś moja. -Jego ton głosu stał sie niższy i bardziej onieśmielający.
-Przepraszam, ale nie wydaje mi się żebym była czyjąś własnością i na pewno nie Twoją.. - Stanęłam prosto i skrzyżowałam ręce na piersiach. No kto jak kto ale mną nie będzie nikt rządził. Może jestem miła i niepozorna ale do czasu. A ten facet chyba chce mnie wyprowadzić z równowagi.
- No właśnie, idealnie to ujęłaś. Wydaje Ci się. No cóż.. -Spojrzał na srebrny zegarek na ręce- na mnie już niestety pora.. Do zobaczenia Caroline- Puścił mi oczko i wyszedl.
W tamtym momencie już na serio nic nie rozumiałam o co mu chodzi. Najpierw ta karteczka, potem obserwuje mnie na ulicy a teraz twierdzi, że jestem jego własnością. Coś z nim jest nie tak? No niech mi ktoś powie.
No nic. Może da sobie spokój ?
Postanowiłam puścić to w niepamięć. Żeby odwrócić swoja uwagę od zaprzątającego moje myśli mężczyzny zaczęłam nerwowo sprzątać.
-Ale skąd on wie gdzie ja pracuje? -Doznałam lekkiego olśnienia.
-Kto? -Wzdrygnęłam się na głos Billy'ego.
-Am nikt.. -Odłożyłam ścierkę na blat. -Masz gumkę?
Wyciągnął w moja stronę rękę.
-Nie ma za co skarbie -Puścił mi oczko i tym samym przywołał myśli o nieznajomym.
-Dzięki - Posłałam mi lekki uśmiech i związałam włosy po czym wróciłam do sprzątania stolików
-Uważaj bo farbę zetrzesz maleńka -Zaśmiał się.
- Zabawne -Puściłam mu kuksańca w bok.
Po chwili ciszy Billy się odezwał i wyciągnął w moją stronę pęk kluczy.
- Caroline, jak poszedłem do domu to one nie były zbyt potrzebne.. -Oddał mi je. Właściwie to zapomniałam nawet, że je miał. Wzięłam od niego brzęczacy przedmiot. - Car zostawiłaś otwarte drzwi! - krzyknął donośnie.
- Zapomniało mi się.. - Zawstydzilam się bo to było nieodpowiedzialne i.. Hm. Aż dziwne, nie miałam może rewelacyjnej pamięci ale serio nie przypomniałam sobie żebym zamykała dom..
-Ja się o Ciebię martwię.. Przecież ktoś tam mógł wejść.. Mógł coś Ci zrobić! -Przytulił mnie.
-Przepraszam, juz będę pamiętać..
Resztę wieczoru spędziliśmy na planowaniu wakacji. Niedługo Dana chce zamknąć bar na dwa tygodnie, ponieważ leci do Egiptu a nie chce zostawiać baru jak to powiedziała " najbardziej nieodpowiedzialnym ludziom których zna".. W takich sytuacjach to my sie z Billym bardzo cieszymy, że ona za nami nie przepada. Dzięki temu mogliśmy spokojnie dyskutować o wyjeździe i planować wolny czas.
Na końcu "dyskusji" postanowiliśmy pojechać nad jezioro pod namioty. Wystarczy jeszcze poczekać aż Dana nam powie kiedy będziemy mieli wolne..
~~~~~~
-Gotowa ? -Zapytał Billy
- Tak, tak juz możemy zamykać. -Uśmiechnełam się na myśl, że to już koniec pracy.
Do domu wróciłam na pieszo razem z moim kochanym przyjacielem.
- Chcesz wejść? -Uśmiechnęłam się szeroko
-Nie mała, jest już późno, musisz wypocząć
- Oj proszee
- Nie. Innym razem. -Billy zaczął odchodzić ale złapałam go za ramię. Postanowiłam go podejść z innej strony..
- A co będzie jeżeli ktoś w ciągu dnia już zdążył przed tobą tam wejść i teraz na mnie czeka? -W jego oczach wychwyciłam przebłysk strachu albo przejęcia ?
- Dobra juz dobra.. -Podskoczyłam ze szczęścia i weszliśmy do środka.
Chciałam żeby Billy do mnie przyszedł bo chciałam z nim spędzić trochę czasu poza pracą, ponieważ kochałam jego towarzystwo.
-Chcesz coś do jedzenia ? -Zapytałam
-Um. A co masz?
- Zajrzyj do lodówki to się dowiesz.- Puściłam mu oczko i poszliśmy razem do kuchni.
Usiadłam na blacie i przyglądałam się jego ruchom.
- Ja chcę jajecznicę, zrobić ci mała? -zapytał.
Kiwnęłam tylko głową i czekałam na posiłek. Na samą myśl o ciepłym jedzeniu zaburczalo mi w brzuchu.
Mój przyjaciel wyjął z dolnej szafki patelnie którą postawił na gazie i położył na niej łyżkę masła. Następnie wbił na nią kilka jajek i zaczął mieszać drewnianą łyżką zawartość naczynia.
Przed samym zdjęciem patelni z palnika posolił i popieprzył potrawę i nałożył po porcji na dwa duże talerze.
-voila -Uśmiechnął się szeroko. Widziałam, że jest zadowolony ze swojego dzieła
-Chodźmy do salonu akurat obejrzymy jakiś film- Zeskoczyłam z blatu i poszłam na dużą ciemną kanapę. Włączyłam telewizor i ustawiłam na jakimś filmie. Billy dał mi do reki talerz z widelcem i usiadł obok mnie
~~~~~~
-Dziękuję, było bardzo smaczne -Cmoknęłam go w policzek i oparłam się o jego ramie
- Nie ma za co maleńka.-Objął mnie jedna ręką. Przez jakieś 20 minut debatowaliśmy i wysuwaliśmy argumenty za i przeciw czy Billy powinien zostać kucharzem jednak nie doszliśmy do żadnych wniosków, ponieważ w środku rozmowy zasnęliśmy na kanapie.
~~~~~~
Obudziłam się strasznie spragniona. Leniwie otworzyłam jedno oko żeby zawołać mojego przyjaciela jednak byłam bardziej przerażona faktem ze znajdowałam się w łóżku, w swoim pokoju. Po chwili namysłu stwierdziłam ze to Billy był tak kochany i zamartwił się o mnie. Nagle usłyszałam dźwięk wody. Wody puszczanej z kranu.
Poszłam na dół skąd dobiegał wcześniej dźwięk.
-Billy? -Spojrzałam na elektroniczny zegarek pod telewizorem w salonie. -Po co żeś wstał o 3:40?! Halo?! -Krzyczałam na cały dom bo nie dostałam odpowiedzi.
Usłyszałam odgłos kroków, zapaliłam światło w salonie i zobaczyłam cień który przemieszczał się w stronę kuchni.
-Na prawdę nie mam ochoty na jakąś głupia zabawę. Chce tylko wrócić do łóżka a ty mi na to nie pozwalasz. -Założyłam ręce na piersi i czekałam aż się odezwie...na próżno.
-Cammerts! Cholera jasna! Wyłaź! -Poszłam w stronę kuchni i zobaczyłam na blacie kawałek papieru.
W tym momencie usłyszałam trzask okna dochodzący z łazienki na parterze. Tak są tutaj dwie łazienki ale szczerze mówiąc to nie wiem po co bo i tak każdy korzysta z tej na pietrze ale nie ma co się uzewnętrzniać w takim momencie...
Miałam wtedy milion myśli na minutę. Wejść czy nie? Kto to jest skoro nie Billy? Chce mnie skrzywdzić czy nie? Jak tutaj wszedł?
Postanowiłam zaryzykować.
Podeszłam do blatu kuchennego i wyciągnęłam z jeden z szuflad mały scyzoryk. Wzięłam go do reki i zaczęłam wolno iść w stronę łazienki. Szybko otworzyłam drzwi. Było ciemno ale lampy z ulicy dawały dosyć światła żebym mogła stwierdzić ze w pomieszczeniu nikogo nie ma. Pierwsze co zauważyłam to otwarte okno z powiewającą lekko firanka. Odetchnęłam z ulga bo ktokolwiek tutaj wszedł już go nie było ale jednak to nie zmieniało faktu ze byłam przerażona. Pobiegłam szybko do mojej torebki, chwyciłam za telefon i zadzwoniłam do Billy'ego. Opisałam mu całą sytuacje i poprosiłam żeby jak najszybciej do mnie przyszedł. Łzy leciały mi ciurkiem po policzkach. Nie chciałam płakać ale to było silniejsze ode mnie.
~~~~~~
Usłyszałam pukanie do drzwi. Szybko otworzyłam drzwi i momentalnie przytuliłam się do mojego przyjaciela.
-Już wszystko dobrze maleńka - Pocałował mnie w czubek głowy i zaprowadził do salonu. Usiedliśmy na kanapie. Billy przejeżdżał ręką od mojego karku do połowy pleców. Po kilkunastu minutach odpłynęłam.
~~~~~~
-Car, wstawaj! -Wzdrygnęłam się.
-Co? Dlaczego?
- Jest już popołudniu
-O boże. Dana mnie przecież zabije ! - /krzyknęłam po chwili kiedy oprzytomniałam i zdałam sobie sprawę, że powinnam być właśnie w pracy i podniosłam się.
- Spokojnie maleńka, zadzwoniłem do niej żeby dała Ci dzień wolnego bo jesteś chora ale chciałem Cię obudzić bo ja niestety muszę iść tyrać do tego babsztyla - Puścił mi oczko
- A no okej.. Dzięki. Faktycznie niezbyt dobrze eis czuje. -Uśmiechnęłam die lekko kiedy Billy podniósł się z kanapy
- To ja się zbieram, przyjść do ciebie na noc ?
- Nie musisz -Odpowiedziałam odprowadzając go do drzwi
- Ale mogę Car -Przytulił mnie i przekroczył próg.
- Dobra, to do zobaczenia! A! I dziękuję, że mnie w nocy przeniosłeś na gore do łóżka! -Uśmiechnęłam się szeroko machające na pożegnanie kiedy Billy się obrócił.
- Coś Ci się mała pomyliło. Ja nigdzie Cię nie ruszałem zęby Cię nie budzić. Może sama przeszłaś ale byłaś zbyt śpiąca i zapomniałaś? Ja często tak mam.- Wzruszył ramionami i odszedł.
Ja po usłyszeniu jego slow zdrętwiałam. Nie wiedziałam co o tym myśleć. Nie pamiętałabym? Co prawda miałam słabą pamięć ale bez przesady.. Ale jak nie ja ani Billy to nikt chyba tego nie mógł zrobić. Może to mój przyjaciel chce mnie wkręcić ? Często robił sobie ze mnie żarty jako, że jestem młodsza o rok... Porozmawiam z nim o tym jak tylko wróci z pracy ale jak na razie jest 15.13 wiec mam jakieś 9 godzin do jego powrotu. Nie wiedziałam co mam robić. Chciało mi się spać ale kiedy się położyłam to nie mogłam zasnąć i leżałam tak z pół godziny. Stwierdziłam, że nic z tego nie będzie więc wstałam i zrobiłam sobie kanapki z pomidorem i serem. Usiadłam przed telewizorem i oglądałam powtórkę jakiegoś reality show. Nigdy nie przepadałam za takimi rodzajami rozrywki bo wydawały mi się najzwyczajniej w świecie denne. Kiedy tylko włączyły się reklamy umyłam talerz po kanapkach i poszłam do łazienki umyć zęby. Po wykonanej rutynie stwierdziłam ze powinnam pójść do sklepu w końcu od dłuższego czasu nie byłam na zakupach.
BAAARDZO PRZEPRASZAM WSZYSTKICH Z CAŁEGO MOJEGO WIELKIEGO SERDUSZKA ZA DWUDNIOWE OPÓŹNIENIE. MAM NADZIEJĘ, ŻE MI WYBACZYCIE :'C
WIEM, ROZDZIAŁ JEST KRÓTKI JEDNAK NIE MIAŁAM WYSTARCZAJĄCO DUŻO CZASU ABY GO WYKOŃCZYĆ TAK PERFEKCYJNIE. WIECIE, KONIEC ROKU I TE SPRAWY.
NASTĘPNY BĘDZIE LEPSZY I DŁUŻSZY. SŁOWO :)
NO WIĘC NA KOŃCU ZAPRASZAM DO KOMENTOWANIA. WSZELKIE OPINIE MILE WIDZIANE (NAWET JEDNO SŁÓWKO JEST DLA MNIE MEGA WAŻNE :>)
A I MAM PROBLEMY Z TŁEM BO CO ZAPISZĘ JE TO HARRY MI ZNIKA :/
******CHCESZ BYĆ INFORMOWANY NAPISZ W KOMENTARZU! *******
Dalej cieakiwa mnie akcje z Harrym
OdpowiedzUsuńNie moge doczekac sie kolejnego rozdzialu !
robi się coraz ciekawiej ;3
OdpowiedzUsuń@MusicGirl_4ever