sobota, 10 maja 2014

02.



Rozdział 02. :)

-Wow!

Miał na sobie biały garnitur. Jego buty były szare. Ich kolor idealnie dopełniał strój, ponieważ pod marynarką miał jedwabna koszulę w tym samym kolorze. Jego dość długie blond włosy były niedbale zaczesane do tyłu a jego niebieskie tęczówki wpatrywały się we mnie.

-No co? -Jego brwi uniosły się ku górze.
- Jesteś... boże... brakuje mi słów.. Wyglądasz tak wspaniale! -Przytuliłam go mocno po czym zamknęłam drzwi na klucze, które potem oddałam mojemu towarzyszowi.
-Caroline, Ty też wyglądasz pięknie. -Uśmiechnął się szeroko i pocałował mnie w dłoń.
Śmiejąc się i popychając szliśmy do jego samochodu, którego nigdzie nie widziałam. Nagle przed nami zabłyszczały światła od czarnego Audi A6. Spojrzałam na Billy'ego, ponieważ nic nie rozumiałam. Jemu ledwie starczało na paliwo do jego starego samochodu a tutaj proszę jakie cacko!
-Pożyczyłem go na dzisiaj od amm.. od kogoś.
-Nie musiałeś.-Uśmiechnęłam się. On nic nie odpowiedział więc wsiedliśmy do samochodu. Blondyn odpalił silnik i już przejeżdżaliśmy między alejkami.


-Czyj to samochód ? -Zapytałam, ponieważ cisza w aucie wydawała się dość krępująca. Wyczułam, że chłopak się spiął.
-Czy to jest ważne ?
-Um, właściwie to ni...
-Od znajomego.
Zauważyłam ze kostki na rękach aż mu zbielały od zaciskania dłoni na kierownicy. Postanowiłam nie kontynuować tematu..



~~~~~~~~~~~~~
19:03

Wyszliśmy z kina z komedii "Kac Vegas 3". Cały czas śmieliśmy się z poszczególnych scen z filmu.
-Teraz najlepsza część dnia maleńka -Zerknął na mnie z wymalowanym uśmiechem na twarzy.
-Hm ? No co ty, mnie już wystarczy. Dość dla mnie dzisiaj zrobiłeś.-Uśmiechnęłam się szeroko
-O nie nie! Idziemy i to już! To minuta drogi.. -Objął mnie jedną ręką w pasie i pociągnął za sobą.



~~~
Staliśmy w środku "Anne's Restaurant" - jednej z najdroższych restauracji w mieście.
- Billy! Przecież kolacja tutaj będzie Cię kosztować całą miesięczną pensję!
Nie chciałam, żeby się dla mnie tak poświęcał.
-Oj daj spokój! To Twoje urodziny maleńka. -Puścił mi oczko i pociągnął za rękę.
Szliśmy zaraz za kelnerem. Zaprowadzono nas do stolika w centrum sali. Wyróżniał się tym, że był calutki żółty. W tym kolorze był obrus, kwiaty na stole, nawet serwetki.
-Ojeju, jak pięknie!-Cmoknęłam go w policzek.

Usiedliśmy na swoich miejscach i podano nam menu.
Po kilku minutach wpatrywania się w kartę dań nadal nie wiedziałam co wybrać. Było tam zbyt dużo rzeczy których nie znałam.
-Spokojnie maleńka, poradzimy sobie-
Zaśmiał się i skinął lekko głową w stronę kelnera.
Podszedł do nas chudziutki mężczyzna w smokingu z toną żelu na włosach który przyniósł nam białe wino.
-Proszę bardzo Panie Cammerts, zgodnie z prośbą, wino "Nyetimber".-Uśmiechnął się lekko do nas i odkorkował butelkę nalewając alkohol do kieliszków.
-Dziękujemy.-Odparł Billy.
-Coś jeszcze życzą sobie państwo?
-Am. Poproszę wasze specjalności z kurczaka oraz najlepszy deser waszego kucharza razy dwa.

Kelner skinął głową i oddalił się od naszego stolika.
Przez kilkanaście następnych minut rozmawialiśmy o starych dobrych czasach. Miło było powspominać..

-Przepraszam na chwilę maleńka ale muszę iść się odlać... To znaczy iść do toalety!
Zaśmiałam się cicho.
-Oj Billy Billy. -Patrzyłam jak mój przyjaciel się oddala.

Rozglądając się po sali zauważyłam młodego mężczyznę, który przyglądał mi się. Czułam jakby wypalał mi dzióre swoim wzrokiem. Po chwili podszedł kelner i położył przede mną małą zgięta na pół karteczkę.
-Proszę. To od tego Pana.-Pokazał palcem na faceta który nadal palił mnie wzrokiem.
-Dziękuję.-Mruknęłam i chwyciłam karteczkę w dłoń i odwinęłam ją.





Nie wiedziałam jak mam zareagować. Olać to? A może wrzasnąć lub oburzyć się?

-Jestem.-Billy usiadł na swoim krześle z uśmiechem na twarzy.
Ja momentalnie chwyciłam karteczkę do ręki i schowałam ją pod prawym udem. W tym samym momencie podszedł mężczyzna z tacą.
-Państwa dania. -Rzekł kelner i postawił talerze przed nami.

Kiedy jadłam -prawdopodobnie- kurczaka z migdałami i szpinakiem moje myśli zaprzątał tajemniczy mężczyzna w czarnym garniturze. Przez cały czas kiedy spoglądałam na faceta to on wgapiał we mnie swoje ślepia.
-Smakowało Ci? -Zapytał się z przejęciem Billy tym samym wyrywając mnie z zamyślenia.
-Było przepyszne! -Mówiłam całkiem szczerze.
Podziwiam tego kto robi te dania. Trzeba serio umieć gotować żeby stworzyć coś tak smacznego..

Kiedy dostarczono nam desery mój towarzysz co chwilę na mnie zerkał.
-Coś nie tak?
-Nie ale um mam dla Ciebie jeszcze jeden prezent..
-Nie nie nie kochany! Nic więcej nie chcę od Ciebie! Nawet nie mogę! Zbyt dużo już dla mnie dzisiaj zrobiłeś.. -Powiedziałam stanowczo.
-Ale to już ostatnia niespodzianka na dzisiaj. Proooosze.
-Ugh. Okej -Mruknęłam.
Byłam podekscytowana i trochę zła na przyjaciela ale nadal nie mogłam powstrzymać myśli krążących wokół dziwnego liściku od nieznajomego.

Chwile później przede mną stało małe brązowe pudełeczko.
-C-co to jest Billy? -Spojrzałam na niego.
-Sama zobacz- Uśmiechnął się szeroko. Widać było, że nie może się doczekać aż zobaczę prezent od niego.
Uchyliłam delikatnie wieczko i moim oczom ukazał się piękny srebrny pierścionek z małym diamencikiem. Pamiętam, że pokazywałam go mojemu przyjacielowi kilka miesięcy temu. Zachwycałam się nim, ponieważ był piękny.
O boże nie mogłam w to uwierzyć..
-Tak, tak, tak! -W oczach zebrały mi się łzy radości. Nie mogłam się powstrzymać i podeszłam do chłopaka i mocno go przytuliłam. Na koniec cmoknęłam go w policzek
-Dziękuję Ci-Szepnęłam po czym wróciłam na swoje miejsce.



~~~~~
Po dokończeniu kolacji umówiliśmy się, że spotkamy się przed wejściem. Ja chciałam iść skorzystać w toalety a Billy musiał uregulować rachunek.

Szłam długim białym korytarzem w poszukiwaniu toalety co chwile zerkając na pierścionek na moim palcu. Po odnalezieniu miejsca docelowego załatwiłam swoje potrzeby, przejrzałam się przelotnie w lustrze i wyszłam z łazienki. Zza drzwi od toalety wyłonił się wysoki mężczyzna. Ten który tak mi się przyglądał.
-Witaj -Szepnął i zaczął się do mnie przybliżać.
Trochę mnie przerażał przez co zaczęłam się cofać aż natrafiłam na ścianę. On widząc to uniósł kąciki ust do góry.
-Widziałem, że dostarczono do Ciebie moja wiadomość... -Powiedział mi do ucha.
- Odwal się -Powiedziałam dość dobitnie mimo, że byłam przestraszona.
- Grasz nieprzystępną? Lubię takie. Ale nie podoba mi się to, że kiedy już wiedziałaś, że należysz do mnie to.. To przyjęłaś oświadczyny od tego gościa.. -Jego twarz wykrzywiła się w grymasie.
Mimo, że mnie przerażał to było w nim to coś. Miał mocno zarysowaną szczękę, lekko kręcone ciemne włosy i hipnotyzujące zielone oczy.. Podobał mi się ale tylko z wyglądu. Jak na razie nie przedstawił się z jak najlepszej strony.
Ale..Hm.. Ej. Zaraz zaraz. Jakie oświadczyny ?
-Um.. Ja...-Chciałam już wszystko naprostować i powiedzieć, że nie jestem zainteresowana ale nie dopuścił mnie do głosu.
-Cisza! Wiedz tylko.. Że ja tego tak nie zostawię. Byłem pierwszy. Jesteś moja. Należysz do mnie. -Uderzył pięścią w ścianę zaraz obok mojej głowy przez co delikatnie się wzdrygnęłam.
- CAROLINE? -Usłyszałam głos mojego przyjaciela.
Nieznajomy szybko się cofnął. Pocałował opuszki swoich dwóch palców i przyłożył je do moich ust.
-Żegnam panią -Zielonooki ukłonił się i zniknął za rogiem.
Nie wiedziałam co mam powiedzieć. To co mówił ten mężczyzna.. To było chore!
-Tu jesteś maleńka, co tak długo? Martwiłem się..
-Była kolejka -Dodałam po chwili namysłu. Dlaczego mu nie powiedziałam o zaistniałej sytuacji? Sama do tej pory nie wiem ale uważam, że dobrze wtedy postąpiłam.



~~~~~~~~~~
Tamtego dnia nie zdażyło się już nic ciekawego. Właściwie przez następne dni weekendowe nic się nie działo. Nie wychodziłam z domu jednak i tak czułam się obserwowana. Nie wiem dlaczego. Ale to było uczucie jakbym była w jakiejś ukrytej kamerze.. Mniejsza o to. Wtedy stwierdziłam, że to nic takiego. A może i miałam racje? Kto wie? Jedynie ja. Ale to opowiem później...



~~~~~~~~~~
Słońce przedzierało się przez okno w mojej kuchni. Był to zwykły dzień, nie różniący się niczym od pozostałych pomijając to, że był oczywiście słoneczny. Nie często w Londynie można było rozkoszować się promieniami słonecznymi dlatego postanowiłam pobiegać. Była 11.47. Do pracy szłam na 15.00 więc miałam jeszcze sporo wolnego czasu. Szybko przebrałam się w biały zestaw- krótkie spodenki i top. Przy samym wyjściu chwyciłam czerwonego iPoda którego zapięłam na opaskę na ręce, białe trampki i wybiegłam z domu.

Zapomniałam wziąć gumki więc kiedy biegłam chodnikiem a włosy lekko mi powiewały od prędkości z jaką się poruszałam. Podążałam ulicami w rytm przeróżnych piosenek kiedy nagle zauważyłam przed sobą jego. Tego mężczyznę z restauracji. Tego samego co "wysłał" mi dziwny liścik. Stał tam i się na mnie patrzył. Zwolniłam biegu a on kiedy zorientował się, że jestem świadoma jego obecności, zniknął za rogiem budynku. Nie chciałam jednak ryzykować spotkaniem z nim więc zmieniłam kierunek swojej "trasy"..

Po półgodzinnym biegu postanowiłam wrócić do domu. Musiałam się odświeżyć bo raczej cała zalana potem nie poszłabym do pracy. W mieszkaniu wzięłam szybki prysznic po czym ubrałam się w krótkie czerwone szorty czarna bluzkę na ramiączka którą wypościłam w spodenki a na ramiona zarzuciłam przydużą czarno czerwoną koszule w kratę.

Około godziny 13.00 wzięłam z lodówki mrożona pizzę i wsadziłam ją na 5 min do mikrofalówki. Usiadłam na blacie kuchennym i czekałam... Po usłyszeniu charakterystycznego *pip pip* Zeskoczyłam z mebli i wzięłam z ciepłego urządzenia mój obiad. Chwyciłam talerz z pizzą i usiadłam na stole kuchennym. Rozkoszowałam się smakiem puszystego ciasta z mnóstwem dodatków.
-Kto powiedział, że rzeczy ze sklepów "wszystko za 1£" są beznadziejne.. -Powiedziałam sama do siebie kiedy myłam talerz w zlewie.
Miałam jeszcze trochę czasu do wyjścia więc postanowiłam oderwać się od rzeczywistości. Zajęłam się rzeczą którą najbardziej lubię zaraz po rysowaniu czyli grą na gitarze i pisaniem piosenek.

Spod moich palców wydobywały się ciche dźwięki jeszcze nieznanej mi melodii. To co grałam było melancholijne ale później przeradzało się w burze różnych uczuć od szczęścia do strachu. Tak, każdą muzykę rozumiałam jako uczucia a każdą z piosenek traktowałam jako czyjąś historię, prywatny pamiętnik czy okazje do zwierzeń. Ale mniejsza o to. Kiedy skończyłam grać, poszłam do kuchni po szklankę wody. W miedzy czasie zorientowałam się, że mam pół godziny do rozpoczęcia pracy. Wróciłam do pokoju, odłożyłam gitarę na miejsce i wyszłam z domu z komórką i kluczami w ręku. Nigdy się z nią nie rozstawałam. Może dużo z niej nie korzystałam ale zawsze chciałam mieć ją przy sobie.



~~~~~~~~~
-Obecna! -Krzyknęłam na cały bar żeby Bill mnie usłyszał.
-No hej maleńka -Przytulił mnie i wrócił do sprzątania stolików.
- Jak tam minął Ci dzień ? -Zagadnęłam.
-A dobrze. Był nawet spory ruch..! Ale słuchaj Car. Stwierdziłem, że mogę za Ciebie przepracować dzisiejszy dzień w rekompensacie..
- Nie kochany. Wole żebyś w tej całej rekompensacie kupił mi dobre lody! -Uśmiechnęłam się szeroko i poszłam na zaplecze żeby założyć na siebie biały fartuszek.
Nie wiem ogólnie po co nam to. Przecież kawałek ściereczki nic nie daje przy robieniu kebaba.
- To w takim razie pracujemy dzisiaj razem -Puścił mi oczko.
- No dobrze.. -Sięgnęłam do swojego nadgarstka żeby związać włosy. Przecież sama nie chciałabym jeść posiłku z czyimś kłakami.
-Cholera -Szepnęłam
-Co jest Caroline?
-Nie wzięłam gumki do włosów..Znowu! Billy... -Spojrzałam na niego z przymrużonymi oczami.
-Na mnie nie patrz maleńka! Ja nie używam gumek. A przynajmniej nie takich! -Podniósł ręce w geście obronnym a ja się skrzywiłam na jego ostanie słowa.
-Jesteś ohydny -Klepnęłam go lekko w brzuch. - Chodziło mi o to, że mógłbyś mi przynieść ją z domu... -Spojrzałam na niego błagalnie.
- No dobraa.. Dawaj klucze maleńka. -Wyciągnął rękę na którą rzuciłam pęczek kluczy. Billy od razu wypadł przez drzwi.

Stanęłam za ladą i czekałam na powrót mojego przyjaciela. Powinien być za jakieś pół godziny..


- Super. 30 minut nudy... -Powiedziałam sama do siebie.
- Moje towarzystwo jest aż tak mało interesujące? Hm? -Podskoczyłam z przerażenia.


Przed ladą stał mężczyzna z restauracji.



__________________________________________________________________
NO HEJ :)
NO WIĘC WŁAŚNIE PRZECZYTALIŚCIE DRUGI ROZDZIAŁ STRANGER'A. MAM NADZIEJĘ, ŻE SIĘ WAM PODOBAŁ I DODACIE KOMENTARZ Z OPINIĄ :) JEŻELI JEDNAK COŚ CI NIE PASUJE TO TEŻ NAPISZ :P ROZUMIEM, ŻE KAŻDY MA SWOJE ZDANIE ALE MOŻE SIĘ NIM PODZIELIĆ ZE MNĄ ABY KOLEJNY WPIS BYŁ LEPSZY! :D 
NO WIĘC NEXT BĘDZIE W KOLEJNĄ SOBOTĘ :) 

***KTO CHCĘ BYĆ INFORMOWANY NIECH MI NAPISZE W KOMENTARZU :) ***

@FanStranger

9 komentarzy:

  1. Bardzo dziękuję za info o nowym rozdziale. ;)
    Bardzo wciągnęła mnie ta fabuła, coś innego.
    Poprawiłaś budowę dialogów, jak widzę. :)
    Ogólnie to naprawdę piszesz na wysokim poziomie, brawo. ;)
    /@just_one_smile

    OdpowiedzUsuń
  2. już mi się podoba to opowiadanie <3
    nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału ;)

    @MusicGirl_4ever

    OdpowiedzUsuń
  3. Podoba mi się jest ciekawe masz fajny styl pisania :D

    OdpowiedzUsuń
  4. aw bardzo fajne! tylko czemu przerwałaś w takim momencie? lol

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybym przeszła do dalszej części to musiałby byc w pierwszym rozdziale zawarty tez cały drugi ;) x

      Usuń
  5. jejku
    jejku
    jejku
    jejku
    jejku!
    Ja już chcę następny <3
    mój twitter @Strooong_69 jesli dasz radę możesz mnie poinformować o następnym <3
    CZEKAM NIECIERPLIWIE! ♥
    jesteś świetna

    OdpowiedzUsuń
  6. O cholera :o ta akcja z Harrym !! Wow

    OdpowiedzUsuń